Zakynthos najlepiej poznawać od strony morza. To właśnie z pokładu łodzi widać, jak bardzo różni się wschodnie i zachodnie wybrzeże wyspy – od spokojnych, piaszczystych zatok po wysokie klify i skalne ściany opadające prosto do turkusowej wody. To również właśnie w morzu najłatwiej spotkać jednego z najbardziej wyjątkowych mieszkańców Zakynthos – żółwia Caretta caretta.
Nasz dzień zaczniemy więc od morskiej wyprawy. Później będzie czas na lokalną, grecką kuchnię, naturalne SPA, górskie drogi i jeden z najbardziej rozpoznawalnych widoków Grecji. Na deser zostawimy zachód słońca nad klifami Kambi, a wieczorem przeniesiemy się do stolicy wyspy.
Będzie dużo błękitu, a każdy odcień pokaże nam Zakynthos z trochę innej strony.
To co? Zaczynamy!
Przez zachwycające błękity aż po cudną stolicę
Dzień zaczynamy od spotkania z Caretta caretta
Poranek rozpocznij od rejsu po wodach południowej części Zakynthos. To właśnie tutaj znajduje się Zatoka Laganas, najważniejszy obszar lęgowy żółwi Caretta caretta na wyspie i jeden z najważniejszych w całym basenie Morza Śródziemnego.
Jeżeli masz szczęście, podczas rejsu zobaczysz charakterystyczną, ciemną głowę wystającą ponad powierzchnię wody. Żółwie pojawiają się tutaj przede wszystkim po to, by odpoczywać, żerować i – w sezonie lęgowym – wracać na plaże, na których same się wykluły.
To właśnie dlatego część południowego wybrzeża Zakynthos objęta jest ochroną w ramach Narodowego Parku Morskiego Zakynthos.
Żółwia wyspa
W przypadku Caretta caretta szczególnie ważne są nie tylko same plaże, ale cały morski ekosystem, który w tym obszarze jest mocno skupiony na ich ochronie. Żółwie spędzają dużą część życia w wodzie, a na ląd wychodzą przede wszystkim w okresie lęgowym. Samice wykopują w piasku gniazda, do których składają jaja, a po kilku tygodniach młode żółwie samodzielnie ruszają w stronę morza.
To niezwykły widok, ale warto pamiętać, że właśnie dlatego tutejsze plaże mają swoje zasady. W określonych godzinach część z nich jest zamykana, a nocą obowiązują ograniczenia dotyczące oświetlenia. Wszystko po to, by młode żółwie mogły bezpiecznie dotrzeć do wody.
Na Zakynthos turystyka i ochrona przyrody spotykają się więc dosłownie na tej samej plaży.
Marathonisi – wyspa w kształcie żółwia
Podczas rejsu warto popłynąć w stronę Marathonisi. Już z daleka widać, skąd wzięła się jej charakterystyczna nazwa – kształt wyspy przypomina ogromnego żółwia z głową skierowaną w stronę morza. Marathonisi należy do obszaru chronionego Narodowego Parku Morskiego i jest jednym z ważnych miejsc związanych z rozrodem Caretta caretta. Na jej piaszczystych plażach żółwie składają jaja, dlatego dostęp do części wyspy jest ograniczony.
Z łodzi można podziwiać jasne, niemal białe skały, niewielkie zatoki i charakterystyczne jaskinie. Od strony morza Marathonisi wygląda szczególnie efektownie – zielone wnętrze wyspy kontrastuje z jasnym wapieniem i intensywnie niebieską wodą.
Jeżeli warunki pozwalają na kąpiel, warto wskoczyć do morza właśnie tutaj. Woda jest niezwykle przejrzysta, a pod powierzchnią można obserwować skaliste dno.
I jest w tym coś symbolicznego: rano poznajemy Zakynthos jako dom żółwi, a jednocześnie oglądamy krajobraz, który sprawił, że wyspa stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc na mapie Wysp Jońskich.
Pora na lunch
Po powrocie na ląd czas na lunch. Kierujemy się do Tsilivi, gdzie łatwo znaleźć niewielką tawernę i spróbować lokalnych smaków. Kuchnia Zakynthos ma kilka charakterystycznych dań, których nie należy przegapić. Jednym z nich jest skordostoumbi – bakłażan duszony z czosnkiem i pomidorami, bardzo intensywny w smaku. Warto spróbować również lokalnych serów, oliwek, świeżych ryb czy dań z królika.
Na stole może pojawić się także ladotyri, charakterystyczny dla wyspy twardy ser, tradycyjnie przechowywany w oliwie. Sama nazwa pochodzi od greckich słów oznaczających „ser” i „oliwę”. Do tego oczywiście lokalne wino.
Zakynthos ma własne odmiany winorośli i tradycje winiarskie, które są częścią kulinarnego dziedzictwa wyspy. Warto więc zamiast kolejnej butelki znanego greckiego wina poprosić o coś lokalnego. Warto posiedzieć i porozkoszować się jedzeniem i odpoczynkiem. Po porannym rejsie mamy jeszcze sporo drogi przed sobą.
Xigia – kąpiel w naturalnym SPA
Kolejnym przystankiem będzie Xigia, niewielka zatoka na północno-wschodnim wybrzeżu Zakynthos.
To jedno z tych miejsc, gdzie to natura przygotowała dla nas niezwykłą atrakcję.
Woda w okolicy Xigii zawiera związki siarki pochodzące z podwodnych źródeł. W miejscu, w którym słodka woda ze źródeł miesza się z morską, można poczuć charakterystyczny siarkowy zapach. Woda bywa również bardziej mleczna niż w innych zatokach. To właśnie obecność siarki sprawiła, że Xigia zyskała opinię naturalnego SPA. Nie trzeba tu szukać basenów, sauny ani gabinetów zabiegowych. Wystarczy wejść do morza.
Warto jednak potraktować tę kąpiel jako ciekawostkę geologiczną, a nie cudowną terapię na wszelkie dolegliwości. Największą zaletą Xigii jest przede wszystkim niezwykłe połączenie skalistego wybrzeża, chłodniejszej wody i naturalnych źródeł. A charakterystyczny zapach? Cóż – jeśli poczujesz siarkę, wszystko działa dokładnie tak, jak powinno.
Jedziemy na zachód
Po Xigii kierujemy się w stronę zachodniego wybrzeża. Tutaj Zakynthos zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.
Zielone wzgórza stopniowo ustępują miejsca jasnym skałom. Droga prowadzi przez wnętrze wyspy, pomiędzy gajami oliwnymi i niewielkimi miejscowościami. Im bliżej zachodniego wybrzeża, tym częściej pojawiają się punkty widokowe, z których widać otwarte Morze Jońskie. To jedna z największych różnic pomiędzy obiema stronami Zakynthos.
Wschód jest łagodniejszy, bardziej zabudowany i pełen zatok, do których łatwo dotrzeć. Zachód ma w sobie więcej przestrzeni i surowości. Wysokie klify opadają tutaj niemal pionowo do morza, a małe zatoczki często są dostępne przede wszystkim od strony wody.
Po drodze można zatrzymać się w Porto Vromi – niewielkiej zatoce otoczonej jasnymi skałami. To jedno z miejsc, z których wyruszają łodzie w kierunku słynnej Zatoki Wraku.
To jeden z najprostszych sposobów, żeby spróbować smaku wyspy.
Zatoka Wraku – historia, która stała się symbolem
Navagio, czyli Zatoka Wraku, jest bez wątpienia najbardziej rozpoznawalnym miejscem Zakynthos. Jej historia jest równie ciekawa jak sam krajobraz.
Na plaży znajduje się wrak statku Panagiotis, który w 1980 roku osiadł na brzegu podczas sztormu. Statek płynął z Turcji do Włoch i (prawdopodobnie) przewoził papierosy. Według relacji załoga próbowała schronić się przed trudnymi warunkami pogodowymi, ale jednostka ostatecznie została wyrzucona na brzeg.
Z czasem wrak stał się częścią krajobrazu. Biała plaża, rdzawe fragmenty statku, pionowe wapienne klify i intensywnie niebieskie morze stworzyły jeden z najbardziej fotografowanych widoków Grecji.
Warto jednak pamiętać, że dostęp do samej plaży może być ograniczony ze względów bezpieczeństwa, dlatego najlepiej traktować Navagio przede wszystkim jako punkt widokowy i krajobrazowy, a aktualne zasady dostępu sprawdzić przed podróżą.
Exo Chora i najstarsza oliwka
Zanim pojedziemy dalej, warto zrobić jeszcze jeden krótki przystanek. Exo Chora to niewielka miejscowość w zachodniej części Zakynthos, znana między innymi z wyjątkowo starego drzewa oliwnego.
Szacuje się, że jego wiek może wynosić nawet kilka tysięcy lat. Dokładne datowanie tak starych drzew jest trudne, ale bez względu na konkretną liczbę robi wrażenie świadomość, że pień, który dziś oglądamy, wyrósł wiele stuleci temu.
Drzewo przetrwało między innymi trzęsienie ziemi z 1953 roku, które niemal całkowicie zniszczyło Zakynthos.
Zakynthos po trzęsieniu ziemi
W 1953 roku potężne trzęsienie ziemi nawiedziło Wyspy Jońskie, a Zakynthos ucierpiało szczególnie mocno. Zniszczenia były ogromne, a znaczna część zabudowy wyspy przestała istnieć.
Dlatego dzisiejsza architektura Zakynthos jest w dużej mierze młodsza niż w wielu innych greckich miejscach. Nie oznacza to jednak, że wyspa straciła swoją tożsamość. Wręcz przeciwnie.
Po katastrofie starano się odbudowywać budynki z zachowaniem tradycyjnego charakteru, a w stolicy można znaleźć elementy dawnej architektury, które przetrwały tę niewyobrażalną tragedię i skalę zniszczenia.
Kambi – zachód słońca nad klifami
Późnym popołudniem kierujemy się do Kambi, położonego na zachodnim wybrzeżu wyspy. To jeden z najlepszych punktów widokowych na zachód słońca. Wysokie na około 280 metrów klify opadają tutaj wprost do Morza Jońskiego, a nad nimi działają tawerny, z których można obserwować, jak słońce znika za horyzontem.
To dobry moment, żeby zamówić kolację i kieliszek lokalnego wina. W ciągu dnia widzieliśmy Zakynthos od strony morza, zaglądaliśmy do zatok, obserwowaliśmy żółwie, poznaliśmy historię wraku i przeszliśmy przez zielone wnętrze wyspy. Teraz pozostaje już tylko usiąść i patrzeć.
Morze z każdą minutą zmienia kolor. Najpierw jest intensywnie niebieskie, później granatowe, aż w końcu odbija pomarańczowe i różowe światło zachodzącego słońca.
A kiedy słońce znika za horyzontem, możemy ruszyć do stolicy.
Zakynthos Town – wieczór w stolicy
Dzień kończymy Zakynthos Town. Miasto wieczorem żyje zupełnie innym rytmem niż w ciągu dnia. Wzdłuż portu i placów pojawiają się stoliki kawiarni i restauracji, słychać muzykę, a mieszkańcy wychodzą na wieczorne spacery. Warto przejść się po placu Solomosa, nazwanym na cześć Dionysiosa Solomosa – jednego z najważniejszych poetów greckich, autora słów greckiego hymnu narodowego.
To właśnie z Zakynthos pochodził poeta, a jego związek z wyspą jest widoczny do dziś. Na placu znajduje się również jego pomnik, a niedaleko mieści się Muzeum Solomosa i Kalvosa, poświęcone między innymi literaturze i kulturze Wysp Jońskich.
Możesz jednak równie dobrze odłożyć zwiedzanie na bok. Po prostu usiądź przy stoliku, zamów coś do picia i posłuchaj muzyki dobiegającej z pobliskich lokali.
Bo po takim dniu Zakynthos nie potrzebuje już kolejnego punktu programu, możesz po prostu zrelaksować się i chłonąć atmosferę miasta.
Jeden dzień, kilka zupełnie różnych wyspiarskich historii
Ten dzień zaczęliśmy od żółwi, dla których południowe wybrzeże Zakynthos jest jednym z najważniejszych miejsc na mapie Morza Śródziemnego. Później popłynęliśmy na Marathonisi, wykąpaliśmy się w wodach naturalnego SPA w Xigii i ruszyliśmy przez zielone wnętrze wyspy w stronę jej najbardziej surowego wybrzeża.
Była Zatoka Wraku ze swoją historią, tysiącletnie drzewo oliwne w Exo Chorze i wreszcie Kambi, gdzie zachód słońca można oglądać z wysokości niemal 300 metrów nad morzem. A na koniec – światła Zakynthos Town.
I chyba właśnie w takim dniu najlepiej widać, że Zakynthos to znacznie więcej niż jeden słynny kadr z wrakiem.
To wyspa żółwi, oliwek i klifów. Wyspa, na której historia, przyroda i morze są ze sobą związane znacznie mocniej, niż sugerowałaby pocztówkowa sceneria.



















