Z Katowic do raju — na słonecznej wyspie Rodos

Kategoria: Waszym okiem
Kierunek: Rodos  

Do tego raju dotarliśmy późnym wieczorem 6 września wiedząc, że mamy przed sobą 10 dni słońca, które przepełnione będą błogim siga-siga i pysznym, opartym o dary ziemi jedzeniem. Hotel Sunshine Rodos przywitał nas bardzo miło — wysoki standard, uśmiechnięta obsługa i doskonałe jedzenie.

Ale przejdźmy do głównego bohatera — Rodos. Wyspa nie była oczywistym wyborem na wakacje 2024. Na tym przepełnionym promieniami słońca skrawku ziemi spędziliśmy bowiem wraz z rodziną 10 dni w covidowym 2021 roku. Było fenomenalnie, ale wtedy zobaczyliśmy na Rodos wszystko… a przynajmniej tak wydawało nam się do września tego roku. Szybko okazało się, że mamy jeszcze wiele do odkrycia.

zdjecie z wakacji, wspomnienia, z katowic do raju
zdjecie z wakacji, wspomnienia z plaży, rodos, z katowic do raju, plaża i morze

Gdy nie można usiedzieć w miejscu…

Tym razem szukając wczasów,  powiedzieliśmy sobie z żoną, że za nami tak trudne miesiące, że musimy po prostu odpocząć. Wybraliśmy więc miejsce ciepłe we wrześniu, miejsce z fajnymi plażami, mniej nastawialiśmy się na zwiedzanie. Jako grekomaniacy szukaliśmy destynacji tylko wewnątrz Hellady (inne w sumie dla nas nie istnieją. Pod te kryteria wpisywały nam się znane nam już Kos i Rodos. Padło na tę drugą, bo skoro wszystko widzieliśmy, to teraz możemy już tylko leżeć i odpoczywać. Tego chcieliśmy i… nie dowieźliśmy tego założenia. Rodos pokonało nas swoim bogactwem. 

Kiedy w 2021 roku wylądowaliśmy w Gennadi, na południu wyspy, nasze oczy napajały się widokami półpustynnymi. Przejechaliśmy jednak wtedy wyspę z południa na północ i z powrotem na południe. Odwiedziliśmy Lindos, Tsambikę wraz z sanktuarium, Agathi Beach, miasto Rodos, Monolithos, Kritinę, Old Kamejros, Sianę, Prasonisi i w końcu dopłynęliśmy na boskie Symi. Prawda, że sporo? Było cudownie i nie spodziewaliśmy się, że na tak małej wyspie znajdzie się jeszcze wiele zachwycających miejsc. A jednak!

Po dwóch dniach spędzonych w hotelu i na spacerach po urokliwym Iallysos oraz jego plażach nie potrafiliśmy jednak usiedzieć w miejscu. Otworzyliśmy zatem mapę i szukaliśmy lokacji i atrakcji, których jeszcze nie widzieliśmy. 

Najpierw padło na Termy Kalithea i oddaloną o kilka kilometrów od tego miejsca Zatokę Anthony’ego Quinna.

wspomnienie z pobytu na rodos, z katowic do raju, relacje
wspomnienie z pobytu na rodos, relacje
cudny widok na zatokę na rodos, wspomnienia i relacje

No i sztos. Kalithea to architektoniczna perła i nie wiadomo tylko czy lepiej wygląda na żywo, czy na zdjęciach. Miejsce dla spragnionych wrażeń wizualnych doskonałe! 

Zatoka Anthonego Quinna przepełniona błękitem porywa kolorami wody, ale i otaczającymi zatokę wzgórzami. Na dodatek, choć to miejsce popularne to nie ma najmniejszego problemu ze znalezieniem miejsca dla siebie na leżaku czy też na ręczniku. Wiele dzieje się na urokliwych plażach zatoki, ale i mnóstwo pod wodą. To raj dla tych, którzy szukają życia pływając w masce – mistrzowie snorkelingu, musicie zobaczyć to miejsce.

CZYTAJ WIĘCEJ: Rejs po zachód słońca

Tropem natury na Rodos

Przepełnieni wrażeniami postanowiliśmy, że idziemy Va Banque i szukamy dalej nieodkrytych wcześniej przez nas miejsc na Rodos. I tak dotarliśmy do Zoo ukrytego w centrum wyspy – Farm of Rhodes. A tam strusie, osły, guźce, biały kangur i uwielbiane przez wszystkich lemury. Te ostatnie wskakiwały nam na ramiona, a nawet na głowy. Genialna przygoda dla całych rodzin!

zwiedzanie rodos, przygoda ze zwierzętami, relacje, wspomnienia, dziewczynka na farmie strusi
lemury na rodos, wspomnienia, relacje

Tropem natury i zwierząt dotarliśmy do Doliny Motyli, a raczej ciem. I choć komentarze w internecie mówiły o tym, że wrzesień nie jest sezonem na ich obserwacje to my i tak spotkaliśmy setki. Miejsce upojne, bo błądząc po skałach i lasach doliny, doskonale odpoczeliśmy od wszechobecnego na Rodos gorąca. 

Widzieliśmy już lemury i ćmy, ale Dodekanez z naszych wcześniejszych wypraw kojarzył nam się z pawiami. Nie zabrakło ich i tym razem na Wzgórzu Filerimos. A jakie tam były widoki! No po prostu boskie… 

Widok ze wzgórza Filerimos, rodos, wspomnienia z wakacji

Cudowne Chalki

Kolejne dni urlopu to kolejne wyprawy. Wybraliśmy się na Agathi Beach – złocistą plażę z kilkusetmetrowym płytkim wejściem do głębokiej wody. Będąc tam rano, byliśmy niemal sami! A wracają odwiedziliśmy słynną tawernę Panorama Tsambika. Jedzenie – dobre jak zwykle w Grecji, ale to, czym upajały się tam nasze oczy, pozostało w głowie na bardzo długo. 

Niemal na koniec pobytu zostało nam coś, co śmiało możemy określić perłą w koronie tych wspaniałych wakacji. Postanowiliśmy spędzić dzień na pobliskiej wyspie Chalki. I choć płynęliśmy tam mają we wspomnieniach kolorową magiczną Symi to wracamy z poczuciem, że skromniejsza siostra nie zasługuje na miano tej drugiej. Nim o Chalki to wspomnieć należy o miejscu, z którego na nią się wypływa – Skala Kamejros to najmniejszej grecki port w jakim byliśmy, ale chyba i najpiękniejszy port świata.

cudne miasteczko na chalki
piękny widok od strony morza na wyspę chalki
Maleński port na wyspie Chalki, piękne miejsce

Chalki to bodaj dziewiąta grecka wyspa, na której stanęły nasze stopy. Zazwyczaj odwiedzamy je we wrześniu lub sierpniu. Pierwszy raz jednak doświadczyliśmy silnego zachmurzenia, a chwilę później nawet 30-sekundowego deszczu! Polska przewodniczka, którą spotkaliśmy w jednej z tawern, była zszokowana tym zjawiskiem w pierwszej połowie września. 

Sama wyspa jest maleńka i mając do dyspozycji więcej niż 6 godzin na miejscu, które zapewnia rejs, można by przejść ją w całości pieszo. My dotarliśmy do głównej plaży (Pondamos) i bardzo dokładnie obeszliśmy portowe miasteczko Nimporio. I choć jest ono mniejsze od tego, które wita nas na Symi to w naszej ocenie bardziej urokliwe, a za każdym rogiem czai się coś pięknego. Na dodatek spokojne tempo życia  na tej wyspie zachwyca i będąc tam nawet krótko, daliśmy się temu ponieść. 

W porcie Chalki raczyliśmy się wspaniałym makaronem z Chalki – to danie proste jak życie typowego Greka. Mamy tam oprócz pasty tylko masło, oliwę, ser, cebulę oraz sól i pieprz. Smak dania jest zaś wyborny! 

Chalki to perła i nie wolno jej ominąć spędzając Wielkie Greckie Wakacje na Rodos. 

wyspa chalki i uliczki z otoczaków, urocza ulica na wyspie
urocza uliczka gdzieś na chalki
CZYTAJ WIĘCEJ: Kolorowe Symi i Chalki

Wpis powstał w ramach konkursu „Z Katowic do raju” i zdobył wyróżnienie.