Wyznania zakupoholiczki – shopping na Mykonos

Kategoria: Aktywnie
Kierunek: Mykonos  

Ponoć o gustach się nie dyskutuje, więc przyjmijmy za pewnik, że każdy lubi spędzać wakacje na swój własny, wyjątkowy i najlepszy sposób. Dla jednych najważniejszy jest pełen bak i pusta droga, prowadząca w nieznane, dla innych – ciepły piasek pod stopami i owocowy koktajl w dłoni. I choć nie ma jednego dobrego sposobu na wakacje, każdy z nas na swoim wakacyjnym szlaku zalicza mimo wszystko kilka punktów obowiązkowych, spośród których jednym z najprzyjemniejszych są… zakupy!

Wszystkie panie doskonale znają ten dreszczyk emocji: radość połączona z ekscytacją, euforia podlana niepewnością – „oto nadchodzę”! Na co dzień zakupy bywają uciążliwe, wielu z nas kojarzy je przede wszystkim ze… szkołą przetrwania. Sklepowe półki otaczają, krzyczą, zamykają się nad naszymi głowami niczym kreteński labirynt Minotaura. Inaczej jednak kwestia ta prezentuje się na wakacjach. Kiedy jesteśmy wypoczęci i szczęśliwi, nie musimy denerwować się, co zrobić na obiad i czy na pewno mamy wystarczającą ilość mleka do rozpoczęcia kolejnego poranka, zakupy urastają do rangi wielkiej przyjemności.

Mykonos, Mykonos i jeszcze raz Mykonos! 

Wśród wąskich i krętych uliczek Chory kryje się wiele, na pierwszy rzut oka często niepozornych, lokali. Można tu znaleźć nie tylko typowe greckie pamiątki i produkty, ale też biżuterię od lokalnych jubilerów, butiki greckich projektantów, galerie sztuki, galanterię skórzaną najwyższej jakości i dekoracje do domu. W stolicy wyspy jest ponad 170 sklepów z modą i ponad 90 sklepów z biżuterią. A wszystko w zasięgu jednego spaceru!

Być jak Marilyn

„Pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy” – powiedziała kiedyś Marilyn Monroe i miała w tym sporo racji. Ileż przyjemności może kryć się w jednym spacerze po krętych uliczkach, z frappé w dłoni? Mnogość tkanin, wzorów, kolorów – niejednemu namieszają w głowie i odbiorą dech na kilka chwil. Ale zdecydowanie warto poświęcić na ten spacer choć jeden dzień. Spędzić go wśród półek, wieszaków i przede wszystkim ludzi. Dowiedzieć się czegoś o historii i przy okazji o sobie – bo jak silną wolę trzeba mieć, by dzień zakończyć tylko z kilkoma euro mniej, wydanymi na frappé?