Idealny jeden dzień… PELOPONEZ

Kategoria: Okiem Grecosa
Kierunek: Peloponez  

Peloponez najlepiej poznawać etapami. To ogromny region, w którym niewielka odległość może dzielić miejsca reprezentujące zupełnie różne rozdziały greckiej historii i przyrody. Na południowo-zachodnim krańcu półwyspu, w regionie Mesenii, można w ciągu jednego dnia zobaczyć potężne weneckie twierdze, przejść przez zielony wąwóz pełen wodospadów, a na koniec odpocząć nad zatoką o niemal idealnym kształcie.

Nasza trasa prowadzi śladami Koroni i Methoni, dwóch średniowiecznych twierdz, które przez stulecia kontrolowały ważny szlak morski pomiędzy Zachodem a Wschodem. Wenecjanie nazywali je „oczami Wenecji”, ponieważ ich położenie pozwalało obserwować statki płynące przez Morze Jońskie i wschodnią część Morza Śródziemnego.

Pomiędzy historią obu twierdz a plażą Voidokilia znajdzie się jeszcze miejsce na zupełnie inną odsłonę Mesenii – Polilimnio, gdzie zamiast kamiennych murów czekają jeziora, wodospady i zielony wąwóz.

To będzie dzień z kilkoma bardzo różnymi bohaterami. Zaczynamy od morza i historii, później kierujemy się w stronę natury, a na koniec wracamy nad wodę.

plaża miejscka kalamata, widok na miasto i plaże

Śladami Wenecjan, przez wodospady aż po plażę jak z pocztówki

Koroni – pierwsze „oko Wenecji”

 

Pierwszym przystankiem jest Koroni, położone nad Zatoką Mesyńską. Miasteczko rozciąga się u podnóża dawnej twierdzy, dlatego najlepiej zacząć od spaceru w górę, w stronę jej murów.

Po drodze pojawiają się białe domy, wąskie uliczki, kwiaty i niewielkie zaułki. Nad nimi wznoszą się pozostałości potężnych fortyfikacji. Wchodząc coraz wyżej, szybko można zrozumieć, dlaczego właśnie to miejsce miało dla Wenecjan tak duże znaczenie. Historia Koroni sięga czasów bizantyjskich, jednak największy rozkwit twierdzy nastąpił po przejęciu miasta przez Wenecjan. W XIII wieku rozbudowali oni istniejące umocnienia i stworzyli tutaj ważny port handlowy. Koroni znalazło się na trasie statków płynących pomiędzy zachodnią Europą a portami wschodniego Morza Śródziemnego.

Przez kolejne stulecia twierdza wielokrotnie zmieniała gospodarzy. Po Wenecjanach pojawili się tutaj Osmanowie, a później miasto ponownie znalazło się pod panowaniem weneckim. Każdy z tych okresów pozostawił ślad w zabudowie i historii miejsca. Najciekawsze jest jednak to, że Koroni nie jest dzisiaj wyłącznie stanowiskiem archeologicznym. W obrębie dawnych murów wciąż znajdują się domy i kościoły, a na terenie twierdzy działa klasztor Timios Prodromos. Granica pomiędzy dawnym miastem a współczesnym życiem jest tutaj wyjątkowo płynna.

widok z daleka, na koroni, peloponez, miasteczko i twierdza
miasteczko koroni, peloponez, detale, budynki

Widok, który wiele tłumaczy

 

Kiedy dotrzesz wyżej, zatrzymaj się i spójrz na Koroni z góry. Poniżej zobaczysz port i zabudowania miasteczka, a dalej Zatokę Mesyńską. Po drugiej stronie wzgórza rozciąga się plaża Zaga – długa, piaszczysta i otoczona zielenią.

To właśnie z tej perspektywy najlepiej widać strategiczne położenie Koroni. Twierdza znajduje się wysoko nad wodą, a z jej murów można obserwować szeroki fragment wybrzeża. Jednak dziś zamiast weneckich strażników wypatrujących dalekich żagli są tutaj podróżnicy i odkrywcy robiący zdjęcia. Funkcja miejsca zmieniła się całkowicie, ale widok pozostał.

koroni, peloponez

CIEKAWOSTKA

Koroni i Methoni były określane przez Wenecjan mianem oculi capitales Communis Veneciarum – „głównych oczu Republiki Weneckiej”. Ich znaczenie wynikało z położenia na ważnym szlaku morskim. Określenie „oczy Wenecji” nie jest więc poetycką nazwą wymyśloną dla turystów. Koroni i Methoni rzeczywiście miały dla Republiki Weneckiej ogromne znaczenie strategiczne. Z perspektywy południowo-zachodniego Peloponezu kontrolowały jeden z najważniejszych szlaków morskich prowadzących w stronę wschodniej części Morza Śródziemnego.

Dla statków płynących z Wenecji na Wschód były ważnymi punktami postoju, a dla Wenecjan – miejscami, z których można było obserwować ruch na morzu. Dzisiaj nie trzeba już wypatrywać z murów nadchodzących statków. Można za to zrobić coś znacznie przyjemniejszego: przejść przez te same bramy, spojrzeć na ten sam horyzont i odkrywać Mesenii kawałek po kawałku.

koroni, uliczka, peloponez
widok z twierdzy koroni, peloponez
miasteczko koroni, peloponez, jedna z uliczek, detale

Methoni – twierdza, z widokiem na morze

 

Z Koroni ruszaj na południe, w stronę Methoni. Tutaj historia wygląda zupełnie inaczej niż w sąsiednim mieście. Twierdza w Methoni zajmuje cały skalisty półwysep, który wcina się w morze. Już z daleka widać rozległe mury otoczone z trzech stron wodą. To jedna z największych i najbardziej imponujących średniowiecznych fortyfikacji w tej części Grecji.

Do twierdzy prowadzi monumentalna brama, przed którą znajduje się kamienny most oparty na czternastu łukach. Wystarczy przejść przez niego, by znaleźć się wewnątrz dawnego miasta.

widok z lotu ptaka na methoni, peloponez

Wenecjanie rozbudowali Methoni w XIII wieku, a dzięki położeniu twierdza szybko stała się jednym z najważniejszych punktów ich systemu kontroli szlaków morskich. Znaczenie miasta nie wynikało wyłącznie z obronności. Methoni było również ważnym portem, w którym zatrzymywały się statki płynące pomiędzy Europą a portami Lewantu. Spacer po terenie twierdzy pozwala zobaczyć, jak duże było to założenie. W obrębie murów znajdowały się nie tylko fortyfikacje, lecz także domy, świątynie, magazyny i inne budynki potrzebne do funkcjonowania miasta.

Zwróć uwagę na sposób, w jaki twierdza została połączona z krajobrazem. Mury prowadzą wzdłuż linii brzegowej, a morze staje się naturalną częścią systemu obronnego. To jeden z powodów, dla których Methoni robi takie wrażenie nawet wiele stuleci po utracie swojego militarnego znaczenia.

methoni twierdza, peloponez, widok z góry
plaża methoni i zamek, widok z góry, peloponez

Bourtzi – wieża na końcu kamiennej grobli

 

Na samym końcu twierdzy znajduje się jeden z najbardziej charakterystycznych elementów Methoni – niewielka wysepka Bourtzi, połączona z lądem kamienną groblą. Stoi na niej ośmioboczna wieża wzniesiona przez Wenecjan około 1500 roku. Jej zadaniem było dodatkowe zabezpieczenie portu i kontrolowanie dostępu od strony morza.

Bourtzi miało jednak znacznie bardziej ponurą historię niż sugeruje jego dzisiejszy wygląd. W okresie osmańskim wieża wykorzystywana była między innymi jako więzienie i miejsce egzekucji. Dziś trudno połączyć tę historię z widokiem, który rozciąga się wokół. Kamienna wieża stoi samotnie na tle morza, a z jej okolic można spojrzeć na całe założenie twierdzy z perspektywy wody.

Mały szczegół, na który warto zwrócić uwagę: sama nazwa bourtzi wywodzi się z włoskiego burgo i w świecie śródziemnomorskim zaczęła być używana na określenie niewielkich, wysuniętych fortyfikacji chroniących porty.

Po dwóch twierdzach i kilku stuleciach historii pora zmienić scenerię.

methoni, twierdza, wieżyczka, peloponez, kobieta idąca groblą
methoni, zachód słońca, twierdza peloponez

Polilimnio – Mesenia w zielonej odsłonie

 

Kolejny etap podróży prowadzi do Polilimnio, miejsca zupełnie innego niż Koroni i Methoni.

Nazwa pochodzi od greckich słów oznaczających „wiele jezior” i bardzo dobrze opisuje charakter tego zakątka. W zielonym wąwozie znajduje się około piętnastu niewielkich jezior, które łączą się ze sobą za pomocą naturalnych kaskad i wodospadów. To jeden z tych fragmentów Mesenii, w których trudno uwierzyć, że kilka godzin wcześniej spacerowaliśmy po rozgrzanych kamiennych murach twierdzy.

Tutaj dominują drzewa, skały, chłód i szum spływającej wody. Ścieżka prowadzi przez kolejne części wąwozu, mijając małe zbiorniki, kaskady i naturalne baseny. Trasa ma około trzech kilometrów, a jej przejście wymaga wygodnego obuwia. Miejscami jest nierówno i ślisko, szczególnie w pobliżu wodospadów. W zamian dostajesz możliwość zobaczenia jednego z ciekawszych przyrodniczych zakątków Mesenii.

.

peoloponem, wodospady pomylimnio, widok na wodospad i jeziorko
polulimnio, wodospady i jeziorka widziane z góry, peloponez

Jezioro Kadi i wodospad

 

Jednym z najbardziej charakterystycznych punktów Polilimnio jest jezioro Kadi. Woda spływa tutaj z wysokości około 25 metrów, tworząc efektowną kaskadę.

W upalne dni naturalne baseny są kuszącym miejscem na ochłodę. Woda pozostaje znacznie chłodniejsza niż morze, dlatego kąpiel po spacerze przez wąwóz może być wyjątkowo przyjemna. Warto jednak pamiętać, że Polilimnio jest przede wszystkim miejscem przyrodniczym. Nie ma tutaj typowej infrastruktury plażowej – to spacer po naturalnym terenie, podczas którego kolejne jeziora i wodospady pojawiają się stopniowo za zakrętami ścieżki.

I właśnie dlatego ten przystanek dobrze równoważy pierwszą część dnia. Po monumentalnych twierdzach przychodzi czas na krajobraz, który stworzyła natura.

wodospady polylimnio, peloponez
wodospady polylimnio, widok na wodospad i jeziorko, peloponez

Voidokilia – wyjątkowa plaża Peloponezu

 

Po południu kierujemy się z powrotem nad morze. Tym razem czeka nas miejsce, które od lat pojawia się na zdjęciach przedstawiających najpiękniejsze zakątki Mesenii.

Voidokilia ma niemal perfekcyjny kształt. Linia piasku tworzy łagodny łuk przypominający grecką literę omega, a zatokę otacza jasny piasek i niska roślinność. Woda zmienia kolor w zależności od głębokości – od jasnego błękitu przy brzegu po głębsze turkusy dalej od lądu. Charakterystyczny kształt zatoki jest efektem procesów naturalnych, które przez tysiące lat kształtowały linię tego wybrzeża.

Ale Voidokilia ma także swoją historię.

Nad zatoką znajdują się pozostałości Palaiokastro, znanego jako Stary Zamek Navarino. Twierdza została zbudowana w XIII wieku przez Franków i przez kolejne stulecia kontrolowała dostęp do zatoki oraz okolicznych terenów. Dzięki temu plaża, którą dziś kojarzymy przede wszystkim z turkusową wodą i charakterystycznym kształtem, znajduje się w miejscu o strategicznym znaczeniu sięgającym średniowiecza. W okolicy znajdują się również ślady znacznie starszej historii, związane z mykeńskim dziedzictwem regionu.

plaża voidokilia, peloponez, ujęcie z lotu ptaka
pozosyałości twierdzy paleocastro niedaleko plaży voidokilia, peloponez

Laguna Gialova – ważny punkt na mapie przyrody

 

Voidokilia jest częścią większego obszaru przyrodniczego obejmującego między innymi lagunę Gialova, Zatokę Navarino i wyspę Sfaktiria. Laguna jest jednym z najważniejszych terenów podmokłych na południowym Peloponezie i miejscem odpoczynku dla wielu gatunków ptaków migrujących pomiędzy Europą a Afryką. Cały obszar objęty jest ochroną w ramach sieci Natura 2000. To ważna informacja również z perspektywy samej plaży. Voidokilia nie jest odizolowanym kawałkiem piasku, lecz częścią znacznie większego i cennego przyrodniczo ekosystemu.

Dlatego warto spojrzeć na nią szerzej. Nie tylko jak na miejsce do kąpieli, lecz także jak na fragment wybrzeża, gdzie spotykają się morze, wydmy, laguna, góry i pozostałości dawnych fortyfikacji.

Jeśli masz jeszcze trochę energii, możesz wspiąć się wyżej i spojrzeć na zatokę z góry – właśnie wtedy jej charakterystyczny kształt widać najlepiej.

widok na zatokę i plaże voidokilia, peloponez, widok z góry

Zachód słońca w kształcie greckiej litery omega

 

Najlepiej zostać w Voidokilii do późnego popołudnia. Nie dlatego, że trzeba koniecznie czekać na zachód słońca, ale dlatego, że po całej trasie właśnie tutaj przychodzi moment na zwolnienie.

Rano były kamienne mury Koroni, później rozległa twierdza Methoni i samotne Bourtzi. Następnie zielony wąwóz Polilimnio, wodospady i chłodna woda. Na koniec – szeroka zatoka, jasny piasek i turkusowe Morze Jońskie.

Ta trasa idealna, bo pokazuje kilka zupełnie różnych warstw Mesenii. Historię, którą zostawili tu Wenecjanie. Przyrodę, która stworzyła Polilimnio. I wybrzeże, które potrafi wyglądać niemal nierealnie.

panoramiczne zdjecie zachodu słońca z widokim na plaże voidikilia i całą zatokę, peloponez

Jeden dzień? To dopiero początek!

Jeden dzień na Peloponezie pozwala zaledwie uchylić drzwi do regionu, który kryje znacznie więcej. Są tu długie, piaszczyste plaże i niewielkie zatoki, góry, oliwne gaje, urokliwe miasteczka oraz imponujące pozostałości dawnych cywilizacji. Na miłośników historii czekają antyczne ruiny, średniowieczne zamki i liczne twierdze – na samym Peloponezie znajduje się ich wiele, rozsianych po całym półwyspie. Do tego dochodzą malownicze drogi, lokalne tawerny i krajobrazy, które zmieniają się niemal za każdym zakrętem.

Dlatego jeden dzień? Zdecydowanie za mało. Ale wystarczająco dużo, żeby złapać apetyt na więcej i przekonać się, że Peloponez warto odkrywać niespiesznie, kawałek po kawałku.