Chalkidiki… nazwa regionu w Grecji, który dla wielu Polaków brzmi egzotycznie, ale warto wiedzieć, że już w latach 90. przeżył największy boom wśród turystów wybierających się na wakacje własnym autem lub autokarem. Łatwy dostęp do trzech palców półwyspu spowodował, że Chalkidiki stało się popularnym celem Polaków. W dobie popularyzacji podróży samolotem turyści przekierowali zainteresowanie na wyspy, które wydawały się bardziej egzotyczne. Dziś Półwysep odrodził się turystycznie i, moim zdaniem, to właśnie on oferuje wyjątkową egzotykę i ogrom możliwości, jakich nie znajdziemy w innych częściach Grecji.
Kilka ostatnich dni września było idealnym momentem, by uciec od polskiej jesieni i nacieszyć się słynnym, greckim klimatem siga-siga właśnie na tym skrawku Grecji. Bez pośpiechu i tłumu turystów, z pogodą idealną do zwiedzania, ale i odpoczynku na słynących z czystości i wyjątkowej urody plażach półwyspu. Chalkidiki pozostaje miejscem niezadeptanym i oferującym spokojną atmosferę. I za tę ochronę swojej autentyczności pokochałam go najbardziej. I jeszcze za coś…
Petralona – jaskinia, która sprawiła, że oniemiałam z zachwytu
Znasz to uczucie, kiedy z zachwytu nad pięknem brakuje ci słów? U mnie ten efekt wywołała Jaskinia Petralona, mieszcząca się ok. 45-50 km na południowy wschód od Salonik. Była pierwszym przystankiem na trasie kilkudniowej wycieczki po Chalkidiki.
Spacer po jaskini zaczyna się niepozornie, długi korytarz prowadzi ku schodom. Jednak już po kilku chwilach naszym oczom ukazują się kolejne sale, komnaty – jedne ogromne jak sale koncertowe, inne kręte, w których trzeba przeciskać się między skałami. Na każdym kroku towarzyszą nam stalaktyty, stalagmity, niesamowite formacje skalne. Niektóre przypominają kształtem wielkie maczugi, inne ścielą ściany i sufity setkami nacieków drobnych jak igiełki, sterczących jakby w każdej chwili miały oderwać się od sklepienia. Trwają tak już tysiące lat, choć my współcześnie możemy cieszyć nimi oczy zaledwie ponad 65 lat (licząc od momentu odkrycia jaskini).
Gdy zanurzałam się coraz głębiej w tajemnice Jaskini Petralona, niemal co krok wypływały z moich ust westchnienia zachwytu. Czułam, że można napisać poemat na temat tego piękna, ale prawdę mówiąc, brakowało mi słów, by wyrazić swój zachwyt. Miałam wrażenie, że bardziej na miejscu będzie głęboki oddech chłodnym powietrzem i kontemplowanie tego cudu natury w ciszy.
Trudno uwierzyć, że tak kolosalnych rozmiarów jaskinię odkrył dopiero w 1959 roku lokalny pasterz. Ale to, co znaleziono tam w kolejnym roku, jest ewenementem, rzucającym nowe światło na odkrycia prehistoryczne Europy.
Wtedy to zainteresowanie środowiska naukowego padło na skamieniałą czaszkę praczłowieka – zwaną Petralona Man lub Petralona Skull. Jej wiek był przez lata przedmiotem intensywnej debaty: różne badania sugerowały od ok. 200 000 do nawet 700 000 lat. Najnowsze badania datujące osady i kalcyt nad czaszką wskazują na minimum 277 – 300 tys. lat, co umieszcza ją w środkowym plejstocenie i sugeruje, że może należeć do archaicznej formy ludzkiej (np. Homo heidelbergensis), a nie do współczesnych ludzi ani klasycznych neandertalczyków.
Oprócz tego w Jaskini Petralona odkryto tysiące skamieniałości zwierząt: szczątki niedźwiedzi jaskiniowych, hien, lwów, a także koni, jeleni i wielu innych gatunków. Znaleziono również narzędzia kamienne i ślady ognia, które mogą świadczyć, że jaskinia stanowiła schronienie dla człowieka prehistorycznego.
Tuż przy wejściu do jaskini znajduje się niewielkie, ale przemyślane i nowoczesne muzeum, w którym można podziwiać wiele znalezisk z wnętrza jaskini. Słynna czaszka poddawana jest dalszym badaniom przez środowisko naukowe, dlatego wśród zbiorów możemy podziwiać jej wierną replikę, w zestawieniu z czaszkami innych form ludzkich.
Podróż do przeszłości, która daje do myślenia
Ogrom tego odkrycia i samej jaskini wprawił mnie w zdumienie i sprawił, że długo wracałam do niej myślami. Mimo, że należę do osób, które wolą poznawać co rusz to nowe miejsca, to wyjątkowość tej jaskini zostawiła mnie z myślą, że muszę tam kiedyś wrócić… i jeszcze raz zachwycić się czymś tak mocno, przyjrzeć się dokładniej, zrozumieć i dowiedzieć się więcej. W końcu nie co dzień jest nam dane obcować z miejscem uważanym za jedno z najważniejszych prehistorycznych odkryć naszego kontynentu. Zachęcam więc każdego do wpisania Jaskini Petralona na listę miejsc do zwiedzenia na Chalkidiki!











