Mogłoby się wydawać, że nowe miejsca wystarczy po prostu zwiedzać. Ja owszem zwiedzam, ale z jakiegoś powodu, od kilku lat każde zdjęcie widoczku wydaje mi się zbyt banalne. Zatem, by fotka była naprawdę moja, tam gdzie tylko mogę, a nawet tam, gdzie wydaje się to mało realne, skaczę. Sam skok jest technicznie dopracowany, ale lądowanie bywa… różne. Tego oczywiście na zdjęciu nie widać…
Skoki nad Kefalonią
Trudno wybrać jedno miejsce, które zrobiło na mnie największe wrażenie na Kefalonii, ale jako że z definicji nie jestem plażowiczem, to już sam fakt, że na plaży Myrtos spędziłem rekordowe 3 godziny, podpowiada, że musiała być wspaniała. Skakałem tam w wielu miejscach, ale ten skok, gdzieś na klifie po drodze do Agkonas, wydaje się najdoskonalszy, a i widok na klif nad Myrtos i nad półwyspem Frourio, a zarazem ruinami weneckiej twierdzy Assos nie jest przypadkowy. Frourio musieliśmy tym razem odpuścić , obiecując sobie, że pójdziemy zobaczyć to miejsce następnym razem, czyli podczas kolejnych odwiedzin. Zatem należało solidnie uwiecznić to miejsce. Tak, by zapamiętać.
Wyjątkowe jest dla mnie zdjęcie zrobione podczas schodzenia z Ainos. To był długi trekking. W sumie 25 km, ale ten skok oddany zaledwie w połowie trasy, niemal w pełni oddaje radość, która towarzyszyła mi gdy szedłem po grzbiecie masywu podziwiając widoki.
Góry na greckich wyspach to dla mnie religia. Muszę tam być. Często ruszam w góry już po przebudzeniu pierwszego dnia. Czasami kończy się to skrajnym wyczerpaniem, ale taki już mój pomysł na greckie wakacje😉 Zobaczycie to na filmie!
Wyjątkowe wspomnienia i emocje
Są rzeczy, których nie kupi się za żadne pieniądze! By ich doświadczać wystarczy nie przestawać marzyć lub przynajmniej nie tracić nadziei.
Białe konie z Ainos prawdopodobnie są potomkami udomowionych greckich koni rasy Pindos. To półdzikie stado, bo mówi się, że konie zostały kiedyś puszczone na wolność przez lokalnych rolników. Właściwie to nie wszystkie są białe. Są kasztanowe, szare, no jasne takie… Słabo się znam na umaszczeniu koni, ale przeczytałem, że biała maść jest najrzadsza. Zresztą… są po prostu piękne, majestatyczne, radosne i wolne! A taki właśnie biały koń był przewodnikiem stada na które natknąłem się tuż po świcie wędrując przez Park Narodowy Ainos na szczyt Megalos Soros1628 m npm.
Sami zobaczcie i uwierzcie, że to najbardziej magiczne spotkanie, które trwało kilka minut do momentu gdy stado zdecydowało się wbiec w las. Dopiero po powrocie (a to była też moja najdłuższa grecka wyprawa, bo w 10h przeszedłem 25 km.) przeczytałem, że jest szansa je tam spotkać. Jestem szczęściarzem. Białe konie w różnych kulturach są symbolem czystości, boskości i słońca…
Do tej pory najbardziej wzruszył mnie żółw na szczytach Kos, czy kozica KriKri w wąwozie Samaria na Krecie, a może piękny jeleń w drodze na Orlą Perć… ale ten biały koń… to jednak coś wyjątkowego
Po dwóch dniach ruszyłem na szczyt, który widziałem z Ainos. Szczyt, który góruje nad portowym miasteczkiem Poros. Czy ten szczyt naprawdę nazywa się Atros? W sumie nie mam pojęcia. Może w ogóle się nie nazywa. U podnóża góry znajduje się pięknie położony klasztor Mone Yperagias Thetokou Atrou, ale prawdę mówiąc, nie zajrzałem tam, bo celem był szczyt, który przyciągał mnie jak magnes. Musiał nim być, bo ścieżki na ten szczyt nie było żadnej, co nie dziwi w Grecji. Za to ją uwielbiam. A może też za towarzystwo kóz i ich pomoc?
Wpis powstał w ramach KONKURSU „GRECJA WASZYM OKIEM”, edycja 2025 i zdobył wyróżnienie!
Zobacz inne wpisy naszych czytelników-podróżników, które zdobyły wyróżnienie lub nagrodę główną.




