Lubię takie wakacyjne dni (i mam nadzieję, że Ty również!) w których oprócz zaplanowanego celu, to droga staje się częścią fascynującej przygody. Zaczyna się w Kawali – mieście zbudowanym amfiteatralnie nad morzem, pełnym śladów historii osmańskiej, dawnych magazynów tytoniu i wąskich uliczek starego miasta. Kilkadziesiąt kilometrów dalej wsiądziemy na prom i po krótkiej przeprawie znajdziemy się na Thassos – zielonej wyspie słynącej z oliwek, miodu, krystalicznego morza i białego marmuru.
Nie będziemy próbować zobaczyć wszystkiego. W jeden dzień nie da się przecież objechać Thassos dookoła i jeszcze spokojnie poznać Kawali. Zamiast tego wybierzemy kilka miejsc, które opowiadają o obu tych częściach północnej Grecji najlepiej.
Najpierw stare miasto i twierdza. Potem port, droga do Keramoti i prom. A na wyspie – górska Panagia, smak lokalnej kuchni i niezwykły półwysep Aliki, gdzie historia marmuru spotyka się z błękitem Morza Egejskiego.
To co? Zaczynamy!
Od starego miasta, przez błękit Morza Egejskiego, aż po wyspę białego marmuru
Poranek w Kawali – kawa z widokiem na morze
Idealny dzień rozpocznij w Kawali, najlepiej od spokojnego spaceru po starym mieście Panagia. To właśnie tutaj najlepiej poczujesz charakter miasta, które przez wieki znajdowało się na styku różnych kultur i szlaków handlowych.
Kawala rozłożyła się na zboczach półwyspu niczym amfiteatr. Kamienne uliczki wspinają się w górę, pomiędzy domami z drewnianymi balkonami, niewielkimi placami i pachnącymi ogrodami. Co chwilę pomiędzy budynkami pojawia się morze.
Warto zatrzymać się na kawę i pozwolić sobie na chwilę bez planu. Tym bardziej że Kawalę najlepiej poznaje się właśnie spacerem – powoli, zaglądając w kolejne zaułki.
Stare miasto Panagia prowadzi aż do twierdzy, latarni morskiej i punktów widokowych nad morzem. Trasa łączy kilka najważniejszych zabytków tej części miasta, między innymi dom Mohammeda Alego, Imaret i dawny meczet Halil Bey.
Twierdza nad miastem
Na samym szczycie półwyspu znajduje się twierdza Kawali. Jej najstarsze umocnienia związane są z bizantyjską historią miasta. Później były wielokrotnie rozbudowywane. Dziś zachowane mury, wieże i pozostałości dawnych zabudowań tworzą jeden z najbardziej charakterystycznych punktów Kawali.
Najciekawszy jest jednak widok z tego miejsca.
Z góry widać port, morze i zabudowę miasta schodzącą kaskadami w stronę wody. To właśnie stąd najlepiej zrozumieć, dlaczego położenie Kawali było przez stulecia tak ważne. Miasto kontrolowało dostęp do portu i znajdowało się na trasie łączącej różne części regionu.
Jeśli masz jeszcze chwilę, zejdź w stronę Kamares – monumentalnego akweduktu, który jest jednym z symboli miasta. Ma około 270 metrów długości i w najwyższym miejscu sięga 25 metrów. Jego potężne łuki do dziś wyznaczają granicę między starą a nową Kavalą.
Imaret i człowiek, który połączył Kavalę z Egiptem
Spacerując po Panagii, trudno nie zauważyć imponującego Imaretu. Budynek wyróżnia się białymi murami, kopułami i charakterystyczną osmańską architekturą.
Jego historia jest naprawdę ciekawa. Imaret został ufundowany na początku XIX wieku przez Mohammeda Alego, pochodzącego z Kawali założyciela ostatniej dynastii egipskiej. Powstał jako instytucja religijna, edukacyjna i charytatywna. Mieściły się tutaj między innymi szkoła religijna, pomieszczenia dla uczniów oraz kuchnia, w której wydawano posiłki potrzebującym – niezależnie od ich wyznania.
To jeden z tych budynków, przy których warto zatrzymać się na dłużej, bo jego historia pokazuje, jak mocno Kawala była związana z szerszym światem Morza Śródziemnego. Niedaleko znajduje się także dom Mohammeda Alego, uznawany za jeden z najlepiej zachowanych przykładów XVIII-wiecznej architektury osmańskiej w Grecji.
Tyle niesamowitych, pięknych rzeczy, a przecież jesteśmy dopiero na początku dnia!
Z Kawali w stronę morza
Po porannym spacerze ruszamy dalej. Naszym celem jest Keramoti, skąd odpływają promy do Limenas – stolicy Thassos. To właśnie ta przeprawa jest jednym z najprzyjemniejszych sposobów rozpoczęcia wyspiarskiej części dnia.
Droga z Kawali prowadzi przez krajobraz północnej Grecji, a przed samym Keramoti pojawiają się tereny delty Nestosu – ważnego przyrodniczo obszaru z lagunami, mokradłami i siedliskami ptaków. A potem zostaje już tylko port i prom.
Przeprawa z Keramoti do Limenas trwa około 35 minut. Po drodze coraz wyraźniej widać Thassos, a za rufą zostaje stały ląd. To krótka podróż, ale ma w sobie coś, czego nie da się zastąpić przejazdem samochodem. Jeszcze chwilę temu oglądaliśmy osmańskie zabytki Kawali, a teraz stoimy na pokładzie promu, czując wiatr i patrząc, jak wyspa rośnie na horyzoncie.
Jeśli masz ochotę na mały promowy rytuał, przygotuj aparat. Towarzyszące statkom mewy są tutaj stałym elementem przeprawy i potrafią podejść naprawdę blisko.
Po kilkudziesięciu minutach dopływamy do Limenas. Thassos zaczyna się właśnie tutaj.
Panagia – górska strona Thassos
Po opuszczeniu portu kierujemy się w stronę Panagii, jednej z najbardziej charakterystycznych górskich miejscowości wyspy. To zupełnie inny świat niż nadmorskie Limenas.
Panagia leży na zboczu góry, a jej tradycyjna zabudowa, kamienne domy, wąskie uliczki i zacienione placyki tworzą atmosferę typowej wyspiarskiej wioski. Warto przejść się bez pośpiechu i zajrzeć do jednej z tawern. To dobry moment na lunch.
Na stole powinny pojawić się oliwki, lokalny ser, świeże warzywa, ryba lub mięso z grilla, a jeśli trafisz na danie przygotowane z lokalnej oliwy czy miodu – tym lepiej. Thassos od wieków żyje między innymi z uprawy oliwek, produkcji oliwy i miodu. Wyspa ma także własną tradycję winiarską. Kawala i okolice od starożytności były związane z uprawą winorośli, a współczesna tradycja winiarska regionu nadal jest ważną częścią jego kulinarnego krajobrazu.
Wyspa oliwek
Na Thassos drzewa oliwne są częścią krajobrazu niemal tak samo jak morze. W wielu miejscach gaje schodzą ze zboczy aż w stronę wybrzeża, a srebrzyste liście oliwek pięknie kontrastują z intensywną zielenią piniowych lasów.
Dlatego jeśli na koniec lunchu pojawi się miseczka lokalnych oliwek i chleb z oliwą, nie traktuj ich wyłącznie jako dodatku.
To jeden z najprostszych sposobów, żeby spróbować smaku wyspy.
Aliki – tam, gdzie marmur spotyka morze
Po lunchu ruszamy dalej na południowy wschód wyspy. Czeka na nas Aliki – niewielki półwysep, który jest jednym z najciekawszych miejsc na Thassos właśnie dlatego, że łączy trzy rzeczy: morze, przyrodę i historię.
Dwie zatoki otaczające półwysep tworzą niezwykle malowniczy krajobraz. Woda jest płytka i przejrzysta, wokół rosną sosny i drzewa oliwne, a pomiędzy nimi zachowały się pozostałości starożytnych zabudowań.
Ale najważniejsza historia Aliki kryje się w skale.
Biały skarb Thassos
Thassos od starożytności słynęła z białego marmuru. Właśnie tutaj, w Aliki, znajdował się jeden z najważniejszych starożytnych ośrodków jego wydobycia. Najstarsze ślady kamieniołomu datowane są na VII wiek p.n.e. Marmur wydobywano, obrabiano i transportowano drogą morską. Jego jasna, niemal krystaliczna barwa sprawiła, że stał się cenionym materiałem w świecie greckim, rzymskim i bizantyjskim.
I tutaj historia przestaje być czymś, co oglądamy za szybą muzealnej gabloty.
W Aliki można przejść wzdłuż pozostałości dawnego kamieniołomu i zobaczyć ślady pracy ludzi sprzed tysięcy lat. W niektórych miejscach ogromne bloki marmuru wciąż leżą przy brzegu, a część kamieniołomu została dosłownie wyrzeźbiona w skalistym półwyspie.
Trudno o lepszą lekcję historii, zwłaszcza że odbywa się ona z widokiem na morze.
Marmur, który podróżował po świecie
Warto zatrzymać się tutaj na moment i wyobrazić sobie, jak wyglądało Aliki ponad dwa tysiące lat temu. Robotnicy wycinali bloki jasnego kamienia, obrabiali je i transportowali w stronę morza. Stąd marmur mógł ruszać dalej statkami.
Dzięki temu materiał wydobywany na niewielkim półwyspie na Thassos trafiał do innych części świata śródziemnomorskiego.
W okolicy zachowały się również pozostałości dwóch wczesnochrześcijańskich bazylik, co pokazuje, że Aliki nie straciło znaczenia wraz z końcem epoki antycznej. Archeolodzy odkryli tutaj także słynny Kouros z Aliki, archaiczną rzeźbę znalezioną pod koniec XIX wieku, która dziś znajduje się w Muzeum Archeologicznym w Stambule. Mamy więc miejsce, w którym kilka epok historii znajduje się niemal obok siebie. Kamieniołom, ślady starożytnego handlu, bazyliki i współczesne tawerny.
A wszystko to nad tym samym morzem.
Czas na kąpiel
Po spacerze po kamieniołomach pora zmienić perspektywę. Schodzimy nad wodę.
Aliki ma dwie zatoki, a ich spokojne, przejrzyste wody świetnie nadają się na popołudniową kąpiel. Zachodnia część półwyspu jest dziś pełna tawern, można więc zatrzymać się tutaj również na coś zimnego do picia albo późny przekąsek. I to jest moment, w którym nie trzeba już niczego zwiedzać.
Można po prostu wejść do wody.
Po poranku spędzonym w historycznej Kawali, przeprawie promem i spacerze śladami starożytnych kamieniołomów dobrze jest pozwolić sobie na zwykłą, grecką przyjemność: ciepłe słońce, spokojne morze i kilka chwil bez planu.
A jeśli zostanie nam jeszcze trochę dnia…
Warto zostać w Aliki do późnego popołudnia. Półwysep wysuwa się daleko w morze, dlatego światło zmienia się tutaj wyjątkowo szybko. Białe skały zaczynają nabierać złotego koloru, sosny ciemnieją, a woda odbija ostatnie promienie słońca.
Można usiąść w jednej z tawern, zamówić świeżą rybę albo prostą sałatkę z lokalną oliwą i poczekać, aż dzień zacznie powoli przechodzić w wieczór. Nie potrzebujemy już wielkiego finału. Wystarczy morze i świadomość, że jeszcze kilka godzin wcześniej byliśmy na stałym lądzie.
Jeden dzień, dwa światy
Kawala i Thassos mogłyby właściwie opowiedzieć dwie zupełnie różne historie.
Pierwsza prowadzi przez stare miasto, osmańskie zabytki, twierdzę, akwedukt i ślady czasów, gdy miasto było ważnym punktem na handlowej mapie regionu. Druga – przez górskie wioski, gaje oliwne, białe skały i morze.
A jednak łączy je coś bardzo ważnego. Co? Morze!
To ono przez wieki decydowało o znaczeniu Kawali. To ono pozwoliło rozwijać się handlowi marmurem na Thassos. Dziś zamiast kupieckich statków i transportów kamienia przemieszczamy się promem, który w kilkadziesiąt minut zabiera nas z jednego świata do drugiego. I chyba właśnie dlatego ten dzień ma swój wyjątkowy rytm.
Rano kawa w cieniu starego miasta Kawali. Potem kamienne uliczki Panagii. Później krótka przeprawa przez Morze Egejskie i spacer po miejscu, gdzie przed tysiącami lat wydobywano biały marmur. Na koniec kąpiel w spokojnej zatoce.
CIEKAWOSTKA
Dlaczego marmur z Thassos był tak ceniony? Jego wyjątkowa, jasna barwa i krystaliczna struktura sprawiały, że był bardzo poszukiwanym materiałem budowlanym i rzeźbiarskim. W Aliki wydobywano go już od VII wieku p.n.e., a kamieniołomy działały przez kolejne epoki. Do dziś krajobraz półwyspu pokazuje skalę tej działalności – ogromne wycięcia w skale i pozostałości bloków marmuru przypominają, że to, co dziś wygląda jak naturalny biały brzeg, było przez wieki miejscem intensywnej pracy.
I może właśnie z taką myślą najlepiej zakończyć ten dzień.
Od miasta wyrastającego ze skały do wyspy, której historia została w tej skale zapisana. Od Kawali do Thassos – przez morze, które od tysięcy lat łączy oba brzegi.



















