Wiesz już i w sumie piszę to już nie pierwszy raz, że w Grecji są miejsca, które zachwycają od pierwszego spojrzenia. Wystarczy zaparkować samochód, przejść kilkanaście kroków i już… stajesz przed pocztówkowym widokiem. Łatwo i szybko.
ALE!
Są też takie, które zachwycają, jednak wymagają od nas odrobiny czasu i wysiłku, a czasami także i niezłej kondycji. Poprowadzą Cię kamienistą ścieżką. Zabiorą w rejs wzdłuż wysokich klifów. Każą wspiąć się po schodach albo przejechać serpentynami przez góry. Czasem wydaje się nawet, że ta droga nie ma końca. A potem… wystarczy jeden krok, jeden zakręt lub jedno spojrzenie i nagle wszystko staje się jasne.
To właśnie dlatego niektóre miejsca pamięta się przez całe życie. Bo zanim je zobaczysz, zdążysz przeżyć małą przygodę, zasapiesz się, upocisz i zdążysz pomyśleć “po co mi to było?”
Grecja jest pełna takich zakątków. I choć większość turystów zachwyca się plażami, zabytkami czy widokami, bardzo często zapominamy o czymś równie ważnym – o drodze, która do nich prowadzi.
Zapraszam Cię więc w nieco inną podróż. Nie będę dziś opowiadać wyłącznie o najpiękniejszych miejscach. Pokażę Ci drogi, które są atrakcją samą w sobie!
Najpierw szutrowa droga, potem spacer... i dopiero Balos
Lokalizacja: północno-zachodnia Kreta, półwysep Gramvousa.
Balos nie odsłania swoich największych atutów od razu. Wiele razy już o tym wspominałam, ale raczej nie skupiałam się na trasie.
Musisz więc wiedzieć, że najpierw czeka Cię kilkukilometrowa droga prowadząca przez surowy, niemal księżycowy krajobraz półwyspu Gramvousa. Za oknem samochodu zamiast hoteli i bezpiecznej cywilizacji pojawiają się skały, niskie krzewy i wszechobecna cisza. Kiedy kończy się asfalt, zaczyna się szutrowa droga, która dla wielu osób jest pierwszym sygnałem, że za chwilę wydarzy się coś wyjątkowego. Po dotarciu na parking to jeszcze nie koniec!
Do laguny trzeba zejść pieszo, ścieżką prowadzącą w dół zbocza. I to właśnie wtedy dzieje się magia.
Z każdym kolejnym krokiem coraz wyraźniej widać odcienie turkusu, bieli i granatu. W pewnym momencie cała laguna pojawia się przed Tobą jak obraz namalowany przez naturę. To jeden z tych widoków, dla których aparat fotograficzny odkłada się na chwilę na bok, bo najpierw po prostu chce się patrzeć.
Droga do Balos uczy cierpliwości. I właśnie dlatego pierwsze spojrzenie z punktu widokowego robi tak ogromne wrażenie.
Dlaczego warto?
Bo niewiele jest miejsc, które potrafią wynagrodzić drogę w tak spektakularny sposób.
CIEKAWOSTKA
Większość najpiękniejszych zdjęć Balos nie powstaje na plaży, lecz właśnie z punktu widokowego, do którego prowadzi piesza ścieżka.
Najpierw morze, a potem Plaża Wraku
Lokalizacja: zachodnie wybrzeże Zakynthos, Wyspy Jońskie.
Wyobraź sobie, że wsiadasz na niewielką łódź. Port powoli zostaje za plecami, a przed Tobą wyrastają monumentalne wapienne klify. Morze mieni się wszystkimi odcieniami błękitu, a kapitan co jakiś czas zwalnia, pokazując jaskinie ukryte w skałach.
I nagle…
Za kolejnym zakrętem pojawia się ona.Plaża Wraku. Nie bez powodu mówi się, że właśnie od strony morza wygląda najpiękniej. Statek spoczywający na jasnym piasku, otoczony niemal pionowymi ścianami klifów, robi wrażenie nawet na osobach, które widziały już setki zdjęć tego miejsca.
Tutaj sama podróż jest częścią spektaklu.
To właśnie dzięki rejsowi można zobaczyć Zakynthos z perspektywy niedostępnej z lądu i zrozumieć, dlaczego Navagio stało się jednym z symboli całej Grecji.
Dlaczego warto?
Bo pierwsze spojrzenie na Plażę Wraku od strony morza trudno porównać z czymkolwiek innym.
CIEKAWOSTKA
Na samą plażę można dostać się wyłącznie drogą morską. Klify otaczające Navagio są tak strome, że od strony lądu nie prowadzi tam żadna ścieżka.
Najpierw 588 schodów… i Fira
Lokalizacja: stolica Santorini, archipelag Cyklad.
Z poziomu starego portu niemal nie widać miasta. Dostrzegasz jedynie pojedyncze białe domki wysoko na klifie i zastanawiasz się, jak właściwie można się tam dostać.
Odpowiedź kryje się w słynnych schodach prowadzących do Firy. Przez stulecia była to jedyna droga łącząca port z miastem. Tędy transportowano żywność, oliwę, beczki z winem i wszystkie towary potrzebne mieszkańcom wyspy. Dziś tą samą trasą spacerują turyści, zatrzymując się co kilka minut, by podziwiać kalderę i robić kolejne zdjęcia. Każdy zakręt odsłania nowy widok.
Każdy krok przybliża Cię do jednego z najpiękniejszych miast Grecji.
I choć dziś można wybrać również kolejkę linową, spacer historyczną drogą pozwala poczuć atmosferę dawnego Santorini znacznie lepiej niż jakikolwiek przewodnik.
Dlaczego warto?
Bo zanim zobaczysz słynną pocztówkę Santorini, sam stajesz się częścią jej historii.
Najpierw serpentyny... potem Myrtos
Lokalizacja: północno-zachodnia Kefalonia, Wyspy Jońskie.
Są drogi, na których trudno skupić wzrok wyłącznie na ciemnej nitce asfaltu przed oczami. Tak właśnie wygląda zjazd do plaży Myrtos.
Serpentyny wiją się pomiędzy stromymi zboczami, a niemal każdy zakręt odsłania coraz szerszą panoramę jednej z najsłynniejszych plaż Grecji. Woda zmienia kolor z granatowego na turkusowy, a białe wapienne klify kontrastują z intensywną zielenią porastających je drzew.
To jedna z tych tras, podczas których kierowcy bardzo często zatrzymują samochód nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że po prostu nie potrafią przejechać obojętnie obok takiego widoku.
Myrtos uczy, że czasem najlepsze zdjęcie powstaje jeszcze zanim dotrzesz na plażę.
Dlaczego warto?
Bo panorama Myrtos oglądana z góry należy do najbardziej rozpoznawalnych krajobrazów całej Grecji.
Najpierw rejs... potem Blue Lagoon
Lokalizacja: półwysep Akamas, zachodni Cypr.
Blue Lagoon nie bez powodu nosi swoją nazwę. Do tej niewielkiej zatoki najczęściej dociera się statkiem lub łodzią wypływającą z portu w Latchi. Już sam rejs jest okazją do podziwiania dzikiego wybrzeża półwyspu Akamas – jednego z najlepiej zachowanych przyrodniczo zakątków Cypru.
Po drodze mijasz niewielkie zatoki, skaliste cyple i miejsca, do których nie prowadzą żadne drogi. Dopiero na końcu tej podróży pojawia się laguna.
Przejrzysta woda sprawia wrażenie, jakby łodzie unosiły się w powietrzu. To właśnie tutaj najlepiej widać, dlaczego Morze Śródziemne potrafi przybierać tak niezwykłe odcienie błękitu.
Dlaczego warto?
Bo czasem najpiękniejszy fragment podróży zaczyna się w chwili, gdy silnik łodzi cichnie, a wokół słychać już tylko szum morza.

Najpierw kamienne schody... potem Meteory
Lokalizacja: Tesalia, środkowa Grecja.
Są miejsca, do których droga od zawsze była częścią bardzo ważnej historii. Meteory są tego najlepszym przykładem. Już z daleka monumentalne skały meteorskie wyglądają tak, jakby ktoś postawił je pionowo pośrodku równiny. Na ich szczytach dostrzegasz niewielkie klasztory. Pierwsza myśl? Jak ktokolwiek mógł je zbudować właśnie tam?
Dziś prowadzą do nich wygodne schody i asfaltowe drogi. Jednak przez setki lat jedynym sposobem dotarcia na szczyt były drewniane drabiny, liny oraz siatki opuszczane z góry przez mnichów. To właśnie nimi transportowano ludzi, żywność i wszystko, co było potrzebne do życia.
Trudno o bardziej niezwykłą drogę na takich wysokościach. Spacerując dziś po kamiennych schodach, warto na chwilę się zatrzymać i wyobrazić sobie ciszę, która panowała tutaj kilkaset lat temu. Żadnych samochodów, żadnych aparatów fotograficznych. Tylko wiatr, skały i życie toczące się wysoko ponad światem.
Dlaczego warto?
Bo w Meteorach sama droga pozwala zrozumieć, dlaczego mnisi wybrali właśnie to miejsce.
CIEKAWOSTKA
Słowo Meteora oznacza dosłownie „zawieszone w powietrzu”. Patrząc na klasztory wznoszące się na szczytach skał, łatwo zrozumieć, skąd wzięła się ta nazwa.

Najpierw wąwóz... potem Morze Libijskie
Lokalizacja: Park Narodowy Samaria, południowo-zachodnia Kreta.
To jedyne miejsce w tym zestawieniu, w którym celem podróży nie jest konkretna plaża ani zabytek. Tutaj najważniejsza jest sama droga.
Wąwóz Samaria ma około 16 kilometrów długości i jest jednym z najdłuższych w Europie. Wędrówka rozpoczyna się wysoko w Górach Białych, a kończy dopiero nad brzegiem Morza Libijskiego, w niewielkiej miejscowości Agia Roumeli.
Po drodze krajobraz zmienia się wielokrotnie. Raz idziesz w cieniu sosen, chwilę później mijasz monumentalne ściany skalne, a następnie przechodzisz przez słynne „Żelazne Wrota”, gdzie skały zbliżają się do siebie na zaledwie kilka metrów.
To nie jest spacer. To prawdziwa podróż przez jedną z najdzikszych części Krety.
I właśnie dlatego, kiedy po wielu godzinach marszu po raz pierwszy zobaczysz błękit Morza Libijskiego, satysfakcja jest ogromna.
Dlaczego warto?
Bo niewiele miejsc pokazuje, że droga może być piękniejsza od celu.

Najpierw średniowieczna brama... potem Monemvasia
Lokalizacja: południowo-wschodni Peloponez.
Wyobraź sobie ogromną skalistą wyspę połączoną z lądem jedynie wąską groblą. Na pierwszy rzut oka wydaje się niemal niedostępna. Dopiero po chwili dostrzegasz kamienną bramę ukrytą w murach obronnych.
Przechodzisz przez nią i nagle świat się zmienia.
Znika współczesność. Zamiast niej pojawiają się brukowane uliczki, kamienne domy, bizantyjskie kościoły i cisza, której trudno szukać w popularnych kurortach. Przeniosłeś się do średniowiecza! Monemvasia nie bez powodu nazywana jest greckim Gibraltarem. Przez wieki była twierdzą praktycznie nie do zdobycia.
A dziś zachwyca właśnie dlatego, że zanim odkryjesz jej wnętrze, musisz przekroczyć symboliczną granicę między teraźniejszością a historią.
Dlaczego warto?
Bo niewiele miejsc potrafi przenieść w czasie już od pierwszych kroków.
CIEKAWOSTKA
Nazwa Monemvasia pochodzi od słów oznaczających „jedno wejście”. Przez stulecia do miasta rzeczywiście prowadziła tylko jedna droga.
Najpierw spokojna droga przez góry... potem Triopetra
Lokalizacja: południowa Kreta, region Rethymno.
Południe Krety rządzi się własnym rytmem. Im dalej od północnego wybrzeża, tym mniej samochodów, mniej hoteli i mniej pośpiechu.
Droga do Triopetry prowadzi przez niewielkie górskie miejscowości, gaje oliwne i łagodne wzgórza pachnące ziołami. To jedna z tych tras, podczas których warto na chwilę otworzyć okno samochodu i po prostu chłonąć krajobraz. Nie ma tutaj spektakularnych serpentyn ani wysokich klifów.
Jest za to spokój. A właśnie on okazuje się największym skarbem tego miejsca.
Na końcu drogi czeka szeroka plaża i trzy charakterystyczne skały, od których Triopetra wzięła swoją nazwę. Ale zanim tam dotrzesz, zdążysz zrozumieć, dlaczego południowa Kreta uchodzi za jedną z najbardziej autentycznych części wyspy.
Dlaczego warto?
Bo czasami najpiękniejsza droga to ta, która pozwala na chwilę zwolnić i wsłuchać się w ciszę.
Najpierw schody... potem Porto Katsiki
Lokalizacja: południowo-zachodnia Lefkada, Wyspy Jońskie.
Porto Katsiki od lat znajduje się w czołówce najpiękniejszych plaż Grecji. Ale zanim poczujesz pod stopami jasny piasek, najpierw staniesz na szczycie wysokiego klifu.
To właśnie stąd po raz pierwszy zobaczysz niezwykłe połączenie białych wapiennych skał i intensywnie błękitnego Morza Jońskiego. Następnie pozostaje już tylko zejście długimi schodami prowadzącymi na plażę.
Każdy kolejny stopień przybliża Cię do miejsca, które wygląda niemal nierealnie. Im niżej schodzisz, tym bardziej zmienia się kolor wody, a ogrom klifów robi coraz większe wrażenie.
To jedno z tych miejsc, gdzie zejście jest równie emocjonujące, jak późniejszy odpoczynek na plaży.
Dlaczego warto?
Bo Porto Katsiki zachwyca dwa razy – najpierw z góry, a potem z samego brzegu morza.
Piękno zaczyna się wcześniej, niż myślisz
Patrząc na mapę, łatwo odnieść wrażenie, że najpiękniejsze miejsca Grecji to po prostu kolejne punkty do odhaczenia.
Balos. Navagio. Meteory. Myrtos. Fira…
Ale kiedy już tam pojedziesz, szybko odkryjesz, że każde z tych miejsc zaczyna się znacznie wcześniej, każde ma swoje preludium. Od pierwszego zakrętu górskiej drogi. Od rejsu wzdłuż wapiennych klifów. Od kamiennych schodów pamiętających setki lat historii. Od spaceru, podczas którego co chwilę zatrzymujesz się tylko po to, by jeszcze raz spojrzeć za siebie.
Może właśnie dlatego Grecja zostaje w pamięci na tak długo. Nie tylko dlatego, że ma jedne z najpiękniejszych plaż i krajobrazów w Europie. Ale dlatego, że uczy czegoś bardzo prostego.
Nie zawsze warto się spieszyć.
Czasem największą atrakcją okazuje się nie miejsce, do którego zmierzasz, ale droga, która prowadzi Cię do celu.
A kiedy po latach wracasz wspomnieniami do swoich Wielkich Greckich Wakacji, być może przypomnisz sobie nie tylko turkusową wodę czy białe domy na klifie. Być może wróci też uczucie towarzyszące pierwszemu z wielu zakrętów, pierwszym schodom, pierwszemu spojrzeniu z góry.
I uświadomisz sobie, że to właśnie wtedy zaczęła się Twoja prawdziwa podróż.











